Sobota, 9 sierpnia 2008Kategoria 50 km, opony terenowe
Cieszyn - Konakow - Dolni Domeslavice - Horni Tosanovice - Komorni Lhotka - Vysni Lhoty - Raskovice - Prazmo - Moravka - Prazmo - Raskovice - Vyzni Lhoty - Komorni Lhotka - Smilovie - Guty - Oldrichovice - Trinec - Dolni Listna - Leszna Górna - Goleszów
Czeska deszczowa przygoda. Miały być góry i piękna epicka wyprawa. A wyszło inaczej. Pogoda zweryfikowała wielkie plany bolesnie. I po bladzeniu po Cieszynie, stojac pod miernej jakosci mostem z pewną dozą ciekawosci obserwujac stopniowe zalewanie drogi i borykajace sie z tym kolejne samochody nie bylismy w najlepszych nastrojach. Ale plan alternatywny oczywiscie sie znalazl i ruszylismy w droge, z przerwa jeszcze w lidlu, gdzie maja drzwi zapewnily mni traumatyczne przezycia:) Nasza nowa wycieczka miala asfaltem kolejnymi sciezkami prowadzic do jeziorka w Moravce w dolince. Drogi rowerowe w Czechach naprawde zacne. Widac, ze stanowia spojny system i sa fajnie rozplanowane. A nawierzchnia tez swietnia. Az by sie chcialo zalozyc sakwy i zostac tam na jakies 2 tygodnie. Dodatkowa ciekawosc wzbudzal towarzyszacy nam "szlak piwny". Oczywiscie byly pewne niedociagniecia, lecz i tak bylismy pod duzym wrazeniem. Jeziorko oczywiscie zdobyte. Przy okazji jeszcze mi padl licznik, a Piotrkowi stery. Choc ja jechalem 0 lub 7 na godzine to on mial gorzej:) Potem szukanie jadłodajni z... gorąca herbatą:) I znalezlismy ładne miejsce, ciezko bylo cos zamowic znajac jedynie slowo hranolky, ale dalismy rade i dobre bylo:) Powrót innymi drogami i dziwo w więksozosci bezdeszczowo, a pod koniec nawet slonecznie. Jakies festyny spotykamy tu i ówdzie. W Trincu robimy duże zakupy w celu wydania wszystkich koron. Wydalismy nawet wiecej niz mielismy:) I z plecakami ciezszymi lacznie o 4 litry piwa walczymy dalej. Wtedy zaczela sie walka bo do odjazdu pociagu bylo niezbyt wiele czasu, a mysmy nie wiedzieli za bardzo jak daleko jeszcze. Ale z tej potyczki z czasem wychodzimy zwyciesko, przybywajac na dworzec 10 minut przed odjazdem pociagu. A pan na stacji nawet specjalnie dla nas zapowiedzial pociag:) Generalnie mimo pogody wycieczka bardzo udana. Trasa choc asfaltowa to jak na karuzeli prowadzila ciagle w dół i w góre i dała niezle w kosc. A jazda swietnymi czeskimi drogami majac pawie cały czas górskie widoki to cos pieknego.
Cieszyn



Bar


W tle powinny byc gory

Szlak piwny

I tak przez wiekszosc drogi

Moravka


Urocze

Fajna knajpka





Wydajac ostatni grosz:)

Na wsiach






I`m blue:)


Czeska deszczowa przygoda. Miały być góry i piękna epicka wyprawa. A wyszło inaczej. Pogoda zweryfikowała wielkie plany bolesnie. I po bladzeniu po Cieszynie, stojac pod miernej jakosci mostem z pewną dozą ciekawosci obserwujac stopniowe zalewanie drogi i borykajace sie z tym kolejne samochody nie bylismy w najlepszych nastrojach. Ale plan alternatywny oczywiscie sie znalazl i ruszylismy w droge, z przerwa jeszcze w lidlu, gdzie maja drzwi zapewnily mni traumatyczne przezycia:) Nasza nowa wycieczka miala asfaltem kolejnymi sciezkami prowadzic do jeziorka w Moravce w dolince. Drogi rowerowe w Czechach naprawde zacne. Widac, ze stanowia spojny system i sa fajnie rozplanowane. A nawierzchnia tez swietnia. Az by sie chcialo zalozyc sakwy i zostac tam na jakies 2 tygodnie. Dodatkowa ciekawosc wzbudzal towarzyszacy nam "szlak piwny". Oczywiscie byly pewne niedociagniecia, lecz i tak bylismy pod duzym wrazeniem. Jeziorko oczywiscie zdobyte. Przy okazji jeszcze mi padl licznik, a Piotrkowi stery. Choc ja jechalem 0 lub 7 na godzine to on mial gorzej:) Potem szukanie jadłodajni z... gorąca herbatą:) I znalezlismy ładne miejsce, ciezko bylo cos zamowic znajac jedynie slowo hranolky, ale dalismy rade i dobre bylo:) Powrót innymi drogami i dziwo w więksozosci bezdeszczowo, a pod koniec nawet slonecznie. Jakies festyny spotykamy tu i ówdzie. W Trincu robimy duże zakupy w celu wydania wszystkich koron. Wydalismy nawet wiecej niz mielismy:) I z plecakami ciezszymi lacznie o 4 litry piwa walczymy dalej. Wtedy zaczela sie walka bo do odjazdu pociagu bylo niezbyt wiele czasu, a mysmy nie wiedzieli za bardzo jak daleko jeszcze. Ale z tej potyczki z czasem wychodzimy zwyciesko, przybywajac na dworzec 10 minut przed odjazdem pociagu. A pan na stacji nawet specjalnie dla nas zapowiedzial pociag:) Generalnie mimo pogody wycieczka bardzo udana. Trasa choc asfaltowa to jak na karuzeli prowadzila ciagle w dół i w góre i dała niezle w kosc. A jazda swietnymi czeskimi drogami majac pawie cały czas górskie widoki to cos pieknego.
Cieszyn



Bar


W tle powinny byc gory

Szlak piwny

I tak przez wiekszosc drogi

Moravka


Urocze

Fajna knajpka





Wydajac ostatni grosz:)

Na wsiach






I`m blue:)


Dane wycieczki:
91.57 km (0.00 km teren) czas: 04:56 h avg:18.56 km/h
K o m e n t a r z e
Yo listen up here's a story
About a little guy that lives in a blue world
And all day and all night and everything he sees
Is just blue like him inside and outside
Blue his house with a blue little window
And a blue corvette
And everything is blue for him and hisself
And everybody around
Cos he ain't got nobody to listen
:D
pozdrower hose - 08:43 środa, 13 sierpnia 2008 | linkuj
About a little guy that lives in a blue world
And all day and all night and everything he sees
Is just blue like him inside and outside
Blue his house with a blue little window
And a blue corvette
And everything is blue for him and hisself
And everybody around
Cos he ain't got nobody to listen
:D
pozdrower hose - 08:43 środa, 13 sierpnia 2008 | linkuj
Świetna wycieczka! Czesi mają rewelacyjne drogi rowerowe, ja swoją 56-kę zapamiętam do końca życia:) Z jedzeniem w Czechach jest faktycznie "językowy" problem... ja w czasie swojej tam wizyty musiałem zadowolić się kiełbasami:)
ventoux - 23:05 poniedziałek, 11 sierpnia 2008 | linkuj
Komentuj











